baner blackw
Zarażam spokojem

Jakie znasz, drogi czytelniku, trudne do wykonania prace?

Może praca górnika? Pył, gorąc i do tego pod ziemią.
Albo praca lekarza- odpowiedzialność, stres, krew i nie tylko.
Według Mnie najtrudniejsza praca na świecie to kontrolowanie swoich myśli.
Wymaga potężnego skupienia i koncentracji. Cały czas.
Taka medytacja non-stop.
To nieustanne dbanie o wysokie częstotliwości energii jakie emanujemy.

Energii?

Tak, drogi czytelniku.
Jesteś jak generator. Ty, Ja, każdy kogo spotykasz.
Pływamy w częstotliwościach i wibracjach, tworzymy je, generujemy i reagujemy na nie.
Powiem Ci w tajemnicy, że niektórzy nawet je widzą, ale o tym później.
Im więcej miłości, piękna, dobra, światła, które dostrzegasz, które tworzysz, tym wyższe wibracje.
I oczywiście, tym lepiej!
Niskie wibracje to strach, lęk, smutek, żal, bieda, choroby.
I to (co mniej oczywiste) również tworzysz, kreujesz dostrzegając.

W nawiązaniu do poprzedniej części (Kropki na trąbie słonia) jeśli dostrzegasz już,
że nie zawsze zauważasz wpływ na Twoje myśli, łatwo zrozumiesz dlaczego tak łatwo ulegamy strachowi.

Wysokie wibracje to dla Nas wysiłek,
niskie natomiast to bezładne poddanie się i „łykanie wszystkiego jak młody pelikan”.

To nie działanie jak np. znalezienie świecy i zapalenie jej w totalnych ciemnościach pokoju bez światła, ale trwanie w mroku.
Bierne czekanie co się teraz stanie.

Kontrolowanie swoich myśli to praca, wysiłek. Utrzymywanie się na wysokich wibracjach to sztuka.
Ale jak wszystkiego, tego też można się nauczyć.
Od odpowiedniej diety, przez metody medytacyjne po trwałą zmianę sposobu myślenia i patrzenia na świat.
Bo dostrzeganie spraw wysokich wibracji i nie zwracanie uwagi na te niskie również pomaga.

Techniką medytacyjną specjalnego przeznaczenia jest floating.
Z jednej strony dla totalnie opornych, umysł sam wpada Ci w medytacyjny stan – bez umiejętności i wysiłku.
Z drugiej zaś, jeśli masz już jakieś umiejętności i włożysz do kabiny floatingowej nie tylko swoje ciało ale i serce to zobaczysz te energie,
o których pisałam na początku.